MAGAZYN‎ > ‎

ks Krzysztof Tłoczek, ZKCh

opublikowane: 4 wrz 2011, 09:26 przez Wiara i Tęcza   [ zaktualizowane 6 paź 2011, 23:46 ]
  • W grupie WiT uczestniczą chrześcijanie z różnych kościołów. Oprócz tych liczebnie  największych, jak kościół Rzymskokatolicki, prawosławny czy kościoły ewnagelickie, mamy przedstawicieli kościołów mniejszych, w tym dwóch całkowicie otwartych na osoby LGBTQ i ich związki - są to Zjednoczony Kościół Chrześcijański i Reformowany Kościół Katolicki.  Poniżej przedstawia się nam i dzieli się swoimi przemyśleniami na temat dzisiejszej ewangelii ksiądz Krzysztof Tłoczek z ZKCh.
    • Nazywam się Krzysztof Tłoczek i jestem pastorem posługującym w warszawskim zborze Zjednoczonego Kościoła Chrześcijańskiego. Jednak napisać tyle, to moim zdaniem, nieco za mało. Urodziłem się 24 lata temu na południu Polski i tam też wychowałem. Oczywiście dorastałem w Kościele Rzymskokatolickim, bylem aktywnym członkiem wspólnoty parafialnej. Choć moje poglądy od zawsze wydawały mi się być nieprzystające do nauki katolickiej, to jednak udawało mi się połączyć teorię z praktyką, co doprowadziło mnie do rozpoczęcia życia zakonnego i studiów teologicznych. Przygoda ta jednak nie trwała długo, wydała jednak rozliczne owoce. Odkryłem między innymi, ze nie jestem opuszczonym przez świat wyznawcą idei a bliżej mi do teologii i filozofii obecnej w różnorodnych Kościołach i ruchach protestanckich. tak rozpoczęła się w roku 2008 moja przynależność i identyfikacja z Wolnym Kościołem Reformowanym, który powstał z początkiem obecnego wieku w Polsce za sprawą pastora Ernesta Ivanowsa.
      Jednak, wierny tak wtedy jak i dziś ciągłemu poszukiwaniu prawdy, nie przestałem kształtować swojej wiedzy teologicznej (choć już nie katolickiej i nie koniecznie w murach uniwersytetu) jak również doświadczenia i duchowości.
      W mojej świadomej chrześcijańskiej wędrówce za prawdą, coraz pewniej i z większym przekonaniem zbliżam się do postulatów związanych z teologią progresywnego chrześcijaństwa. Pozostaję jednocześnie związany w jakiś szczególny sposób z obrzędowością reformowaną, która przemówiła do mnie swoją prostotą i swojego rodzaju oczywistością. to zaś doświadczenie wpłynęło na moja duchowość, która nauczyła mnie przemieniać swoje życie w modlitwę, rozumianą jako kroczenie w świadomości Bożego istnienia, odchodząc od tradycyjnych formuł modlitewnych w stronę kontemplacji Boga jako Obecności, Prawdy i Rzeczywistości. Z czasem dochodzę również do wniosku, iż niezbędnym wydaje się odejście od nomenklatury, która przez swoja ciasnotę nie pozwala nam doświadczać tego czym i kim jest Bóg obecny w każdym człowieku i w każdym czasie. Pomimo wątpliwości wielu, wciąż nazywam się chrześcijaninem, bo mam przekonanie, że Jezus swoim istnieniem i przykładem życia, pokazał mi jak szukać, znajdować a znalazłszy nie przestawać szukać Boga, wyrażanego przez Miłość, Życie i bycie tym, kim każdy z nas może być. To wszystko przewartościowało mój system wartości, stawiając na pierwszym miejscu głęboki szacunek do życia i indywidualności każdego stworzenia, uwzględniając w tym różne ścieżki życia ludzi, w zakresie etycznym, religijnym, duchowym czy psychologicznym.
      Odnajduję zatem wartość w każdym systemie religijnym, a definiując na nowo rzeczywistość Bożą, uznaję jego suwerenność, widząc możliwość życia w Jego Pełni, także poza chrześcijaństwem.
      W praktyce mojej posługi jako duchownego oznacza to miedzy innymi praktyczną otwartość ekumeniczną, polegającą na budowaniu trwałych więzów opartych na wspólnym doświadczeniu Boga i wzajemnym odkrywaniu Prawdy.
      Wszystko to implikuje różne od tradycyjnie przyjętych, lecz nie pionierskie spojrzenie na duchowość chrześcijańską, Biblię, sakramenty etc. Spojrzenie to jednak nie jest definicją, lecz wciąż rozwijającym się poznaniem, czyniąc z tego pełną życia wędrówkę ku temu co było powołaniem Jezusa "abyśmy mieli życie i mieli je bez żadnych ograniczeń"
      Tym samym w moją posługę wpisane jest kierownictwo duchowe, które jednak nie ma nic wspólnego z prowadzeniem ku ściśle określonej, jedynie prawdziwej duchowości, lecz jest wspólną drogą poszukiwań odpowiedzi na pytania, które przynosi doświadczenie życia, tak by asystować w dążeniu do spotkania z Bogiem żywym, dawcą miłości i życia, w którego wierzymy my, chrześcijanie.
      Nie sposób w krótkim tekście wyrazić całego siebie, a gdyby komuś się udało, to mogłoby to wydać się nieautentyczne, dlatego zapraszam serdecznie każdego, do kontaktu, czy to w ramach posługi w Zjednoczonym Kościele Chrześcijańskim, czy też poza, osobiście, bądź internetowo.
      Kontakt do mnie: krzysztof.tloczek@gmail.com

Słowo Boże na dziś (niedziela, 4 września 20110)
(Mt 18,15-20)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy brat twój zgrzeszy [przeciw tobie], idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi (dosł. społeczności zwołanych)! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik! Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie (dosł. stanie sie im u Ojca mego w niebiosach). Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich.


O co chodzi? Nie wiesz? Chodzi o miłość. Jeśli ktoś Cie dotknie brakiem miłości w sercu, nie czekaj - biegnij do niego i powiedz mu o tym co czujesz, jak i dlaczego. Jeśli Cie nie zrozumie, jeśli Cię odrzuci - nie poddawaj się i nie skreślaj go. Poproś o pomoc innych. Psychologa, księdza, przyjaciela. Walcz o miłość! Jeśli nadal nic nie pomaga, a chcesz kroczyć za Jezusem, to spotkajcie się w grupie, porozmawiajcie... Ale co jeśli zawiedzie i to? Co jeśli dojdziesz do momentu, kiedy Ewangelia mówi, że ma ci być jak grzesznik i celnik? Niech Ci zatem będzie a Ty bądź jak Jezus. Jedz z nim, żyj razem, odwiedzaj, przebaczaj, zapraszaj... Bo tak czynił Jezus z grzesznikami i celnikami. I zawsze walcz o milość dla niego.

Jak można rozumieć słowa "Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie". Otóż różnie. Najpewniej kojarzy nam się z władzą odpuszczania grzechów, ślubem kościelnym, nieomylnością... A może można inaczej spojrzeć i zobaczyć, że w kontekście poprzedniego zdania, to znów o miłość chodzi. Chcesz tę miłość między ludźmi zawiązywać związując nas z Bogiem, czy rozwiązywać, rozwiązując tym samym tę Bożą więź. Bóg jest miłością a Ty obdarzając nią kogoś, wiążesz się z tym kimś w Bogu. Jesteś przekaźnikiem Bożej miłości. Jeśli się odwrócisz, zagniewasz, zatopisz w nienawiści, jak wtedy przekazać masz Bożą miłość? Jak wtedy kochać?

I dalej czytając, jeśli dwóch prosić zgodnie będzie o miłość, to ta miłość stanie się u Boga. Tak mówi nam tu Jezus. I to On jest pośród nas kiedy się miłujemy nawzajem...

ks Krzysztof Tłoczek, ZKCh