POLECAMY‎ > ‎

Rekolekcje WiT wrzesień 2013

opublikowane: 8 paź 2013, 14:07 przez Wiara i Tęcza   [ zaktualizowane 13 paź 2013, 13:15 ]
W dniach 20 - 22 września 2013 roku odbyły się kolejne rekolekcje grupy Wiara i Tęcza. Uczestniczyło w nich 55 osób. Tym razem spotkaliśmy się w Polsce centralnej.
Konferencje, Msze św, rozmowy, modlitwy. Także zabawy, spacery no i nie kończące się rozmowy. Jak zawsze ekumenicznie i międzynarodowo - był wśród nas kolega prawosławny, jeden Rosjanin, jeden Litwin. Kolega mieszkający na stałe w Londynie przyleciał na rekolekcje po raz kolejny.
Specjalnym gościem był Redaktor kwartalnika Więź Cezary Gawryś.
Dziękujemy  prowadzącym rekolekcje, organizatorom z grupy WiT Warszawa oraz wszystkim uczestnikom !
Zachęcamy do pisania swoich wrażeń i przemyśleń szczególnie dotyczących treści konferencji. Można je przesyłać na adres witwkrakowie@gmail.com

Oto wypowiedź jednego z uczestników:
"Wielkim wzruszeniem dla mnie było widzieć te 50 osób stłoczonych w kaplicy, która okazywała się za mała. Spełniło się moje marzenie sprzed 25 lat,kiedy sam usiłowałem stworzyć coś podobnego. Pamiętam, że zamieszczałem wtedy ogłoszenia w branżowej prasie i wybrałem się na rozmowę do biskupa. Niestety wówczas czas jeszcze nie sprzyjał, wyjechałem do Anglii, gdzie zetknąłem się z ruchem Quest. Tamto doświadczenie pokazało mi wielki atut WiT jakim jest zgromadzenie przedstawicieli wszystkich opcji LGBT. Jest to niezwykłe, ponieważ za granicą są dziwne bariery pomiędzy L a G i dziewczyny często funkcjonują całkowicie odrębnie. Nie dopuśćmy do takiego podziału.
Wielkim zaskoczeniem była sama miejscowośc. Wizyta w zakładzie dla osób z niepełnosprawnością poprowadzona przez świętą nieomal siostrę, stała się niezwykłą rekolekcyjną konferencją. Ksiądz i Cezary poprowadzili znakomicie swoje tematy. Konferencja o tym czym jest miłość, jest bardzo potrzebna i dobrze, aby te treści rozwijać. Piękne świadectwo swojej wiary dał Cezary omawiając 8 błogosławieństw, które potem przerodziło się w spotkanie autorskie. Zaskoczyła mnie długa zabawa w nocy z soboty na niedzielę oparta na rozmaitych konkursach, wesołą i na bardzo dobrym poziomie. Wszystkim tworzących to dzieło z serca bardzo dziękuję i już czekam z utęsknieniem na następne rekolekcje."

Poniżej streszczenia dwóch konferencji napisane przez uczestnika:

Konferencja 1 
Ksiądz (Kościół Rzymskokatolicki)

O Miłości

Miłość - często używamy tego słowa broniąc się przed odrzuceniem, dyskryminacją. Czym jest dla nas miłość - co przez nią rozumiemy? Czy tym słowem chcemy się usprawiedliwiać?
Znamy przykazanie "Będziesz miłował Pana Boga swego.... bliźniego swego...". Znamy Hymn do miłości - "Gdybym mówił językami ludzi i aniołów..."
Różne bywa pojmowanie miłości :
Ktoś  pragniemy być akceptowanym, spełnionym, dobrze się czuć.
Inny poświęca się dla drugich ("matka Polka") - jemu pozostaje zatrute pretensjami niespełnione życie.  
Bywa też miłość zaborcza - dla mnie. Wtedy pretensje- nie rozumieją mnie i moich pragnień, moich intencji. Powinni je rozumieć bez słowa, wręcz odgadywać...
Miłość manipulująca - pod płaszczem czyjegoś dobra chodzi o moje dobro.
Sytuacja z wygórowanym naciskiem na seks - wtedy nie sięgniemy głębi miłości. Im większy akcent na to doświadczenie, tym większa izolacja między dwoma osobami. Mimo że to piękne doświadczenie.
Erich Fromm, św Tomasz z Akwinu - tak definiowali miłość:
Osoba kochająca chce, aby osoba kochana istniała i żyła.
Tego nie da się realizować bez elementu miłości własnej ("kochaj bliźniego jak siebie samego").
Jeśli nie pokocham siebie w taki sposób, aby umieć żyć i istnieć dla siebie samego, to każda relacja z drugim człowiekiem będzie manipulacją.
Bo co damy wtedy drugiej osobie?...
Czasem to co nazywamy miłością to permanentne żebranie o nią. Ktoś kto kocha siebie nie będzie żebrał !
Prosimy Boga - przymnóż nam miłości...Bo Bóg może nam zawsze dać BARDZIEJ istnieć i kochać, tutaj nie ma końca ! - aż do życia wiecznego i miłości wiecznej.
Tak ważne jest troszczenie się o siebie - nie zestawiać, nie mylić z egoizmem(choć może to tak wyglądać).
Troska o moje dobro - ale bez przesadnej ochrony (jak u niektórych rodziców).
Odkrywanie kim jestem. Sprawy zdrowia, intelektu, relacji. Także relacji ja i Bóg. Ja chcę to realizować: człowieczeństwo które dba o siebie, ale nie kosztem innych ani przeciwko innym.
W walce czy służalczości nie damy rady się rozwijać.
Wytarte powiedzenie -"chcemy być sobą". Podobnie jak "kochaj i rób co chcesz". Można je bardzo opacznie zrozumieć.

Ktoś na przykład odkrywając swoją homoseksualność  zaczyna realizować społeczny projekt zamiast swojego własnego czyli swojej tożsamości. Nie akceptuję siebie. Tworzę wyimaginowany projekt którym nie jestem. Dlatego że wydaje mi się że inni są lepsi.
Odnaleźć siebie tym którym jestem, jakim Bóg mnie chce - to jest świętość.
Podobnie jak wybór studiów dla prestiżu - prawo, medycyna itp. Ale może być tak że człowiek nie spełnia się z tym zawodzie, w innym spełniłby się lepiej.

Akceptacja-przyjęcie siebie z tym co dobre i z tym co fatalne. Wada i cnota, czyli CHARAKTER.
Pamiętajmy - nie zmienimy czyjegoś charakteru ! Jeśli ktoś liczy że zmieni drugiego to się  myli !
Miłość jest drogą. To ja mogę się zmienić. Kogoś nie zmienię. Najwyżej on sam może to zrobić.
Postaw sobie pytanie - jak siebie traktujesz gdy jesteś uśmiechnięty ? A co kiedy jesteś sfrustrowany, zły a wszyscy mówią że jesteś do niczego?
Co robisz ze sobą gdy uświadomisz sobie że zrobiłeś coś podłego w białych rękawiczkach? Kiedy stwierdzasz że jesteś beznadziejnie uzależniony od seksu ?
Jeśli potrafisz takie sytuacje wykorzystać do własnego rozwoju, to będziesz umiał przyjąć drugą osobę w podobnej sytuacji.

Prawdziwa miłość jest uznaniem DOBRA. Nie kochamy ludzi ani niczego co wydaje nam się złe.
Nieraz chcemy kogoś wykorzystać dla siebie - ale to nie miłość. 
Milość = chcę aby żył i kochał.
Miłość to nie chęć upodobnienia się do kogoś.
To nie zapominanie o sobie typu poświęcenie "matki Polki".
To nie narzucenie własnego pomysłu i projektu na czyjeś istnienie !
Jezus oddaje życie za przyjaciół swoich.
Walczyć muszę wtedy, gdy ktoś bliski się degraduje (np narkotyki).Muszę oddać swoje sentymenty i postępować jak lekarz który ucina nogę aby ratować życie.
Natomiast gdy chodzi o charakter drugiego - nie mogę go zmienić,  mogę akceptować.

Jak mamy kochać Boga w myśl zasady- troszczyć się o Jego istnienie aby bardziej był i żył? My nie jesteśmy w stanie dodać Mu istnienia.
Dlatego z naszej strony możemy dać uwielbienie i adorację. Czysta afirmacja. Bóg bardziej jest gdy potrafimy Go przyjąć.
Prawdziwa chwała Boga - aby człowiek żył. Aby był żywy a nie martwy.
Prawo - wypełnia tylko wycinki rzeczywistości. Musi być miłość.
Przykłady największych ludzkich tragedii - zakonnica która modli się godzinami, uśmiecha do wszystkich ale nie kocha nikogo i nic.
Uczony który wszystko wie, jest niezwykle utalentowany ale nie kocha nikogo.
Jak jest w sytuacji osób wykluczonych, które chcą siebie zaakceptować, pokazać swoją pozytywną obecność?
Być może Kościoły które  jeszcze tego nie robią, zmienią swoją wrażliwość i zaczną akceptować osoby LGBT, a może nie dojdzie do tego.
W obu przypadkach jedyną szansą dla nas jest MIŁOŚĆ.
Przypomnijmy sobie jak Jezus powoływał uczniów. Mateusz celnik zostawi wszystko i poszedł. Bogaty młodzieniec nie zostawił, nie poszedł.
Istotne jest nie ZOSTAWIENIE tylko PÓJŚCIE za Nim z miłości. Poszli bo pokochali. Jeśli na pierwszym miejscu stawiamy wyrzeczenie, to rozumiemy je opacznie!

Musimy być czujni, mieć uszy i oczy otwarte! Może być w nas przekonanie - ja już kocham a tamta osoba nie potrafi (?) - zastanówmy się nad tą sytuacją.

Pamiętajmy - jeśli będą nas potępiać dlatego że kochamy, nie trzeba się martwić. Choć jest to trudne, nieraz współczujemy sobie.
Cielesność i zmysłowość mają swoją rolę. Nie można zredukować człowieka do duszy, ale też nie można zredukować do ciała. Seksualność pomaga w zjednoczeniu gdy troszczymy się o drugiego ale także o siebie. Jeśli narasta w nas poczucie samotności i opuszczenia, znaczy że oderwaliśmy się od tych zasad. (np żebranie o miłość, nie szanowanie siebie i swoich potrzeb wolności, godności). 
Jeśli uważam że znam kogoś do końca - to jest koniec miłości! Już mnie niczym nie zaskoczy To nie miłość, to poczucie posiadania kogoś.

Bóg jest we mnie głębiej niż ja sam. Człowiek będzie zawsze tajemnicą, nawet w wieczności. (dlatego wieczność nam się nie znudzi;)
Jeśli ktoś uważa że nie ma się z czego spowiadać to może po prostu mało kocha? Żyje powierzchownie, skupia się na wypełnianiu prawa, unika miłości... Bo gdy się kocha to zwykle nie jest łatwo...

Szczytem miłości jest przyjaźń, gdzie jest równość relacji.
Otchłań to ostatnia najdalsza granica oddalenia od miłości.

Jeśli masz poczucie winy to kochaj siebie w tej nowej sytuacji. Zatroszcz się o siebie, napraw to co możliwe.
Miłość jest dostępna dla wszystkich, także niewierzących.
Kochaj. Gdy są wątpliwości co do miłości, trzeba pytać.
Są kryzysy miłości. Różne -  braku wzrostu miłości,  destrukcj miłościi. Podobnie jest z grzechami.

Polecany film - Przełamując fale (reżyseria Lars von Trier)  O dylematach trudnej miłości.

Miłość to tajemnica. Czasem tylko ja moge odpowiedzieć co mam robić. Bywa,  ze wbrew rodzinie i Kościołowi.
Choć tysiące lat poszukiwań dało nam kilka ważnych tropów.
Św Tomasz z Akwinu -" kocham- chcę aby istniał i żył". Tak myśli osoba kochająca o kochanej. Ale najpierw musi umieć odnieść to do siebie.

_________________________________________________________________________________

Konferencja 2
Cezary Gawryś

Osiem błogosławieństw (Mt.5)

Królestwo Boże jest blisko, Możemy być szczęśliwi tu i teraz mimo konfrontacji ze swoją slabością i złem świata.

Mt.5.28: "Każdy kto pożądliwie patrzy na kobietę już się w swoim sercu dopuscił z nią cudzołóstwa"
Częsta nadinterpretacja tego tekstu. Kontekst - do sluchaczy podlegających prawu mojżeszowemu.Chodzi o pożądanie jako zamysł aby zdobyć i użyć, a nie o pobudzenie seksualne.
Wszystko zaczyna się od Dobrej Nowiny. Wymagania moralne wynikają z niej.
Religia objawiona - Boga nikt nie widział,  ale objawił sie On w Jezusie. Jezus jest pośrednikiem. Jak okulary przez ktore widzimy Boga.
Wyobrażenia Boga  niezgodne z postacią Chrystusa są falszywe. 
Ewangelie to nie kroniki zdarzeń, ale teksty powstałe wiele lat później. Najpierw był ustny przekaz, może część została zapisana. Ewangeliści zredagowali ten przekaz. Teksty były tłumaczone na kolejne języki. My słuchamy ich po polsku. Znaczenie słów w poszczególnych językach jest nieraz bardzo różne. 
Niektórzy czytaja Pismo św otwierając na chybił trafił - to przypomina  wróżbiarstwo.
Mateusz opisał Jezusa jako nowego Mojżesza -dlatego na górze. Łukasz przedstawiał Go na równinie.
Błogosławieni w tłumaczeniu z greki znaczy szczęśliwi.
Ubodzy w duchu - całą nadzieję pokladają w Bogu,  a nie w ludzkich siłach. Wszyscy są ubodzy. Ktoś np ma majątek, ale ginie  w wypadku. To Bóg jest źródłem wszelkiego dobra, talentów itd.
Blogosławieni ktorzy się smucą - a więc nieobojętni na to co się  dzieje.płaczą z płaczącymi.
Błogosławieni cisi (nie chodzi o konformistów którzy nie odzywają się aby miec spokój).
Błogosławieni którzy łakną i pragną sprawiedliwości (semityzm- powtórzenie). Podobieństwo do Boga. Oni też płaczą,  bo jeszcze nie ma tego czego pragną.

Błogosławieni miłosierni-miseri cordia. Chodzi o to aby dać biednemu serce - ośrodek myśli, woli i pragnień. 
Ojciec Józef Wrzesiński mówił na temat przeciwdziałania nędzy. Najważniejsze aby wykluczonych nie upokarzać. Najgorsze jest gdy czlowiek czuje się nikim. Gorsze od braku domu czy jedzenia.

Błogosławieni czystego serca - zwykle to sformułowanie kojarzy się z seksem. Żydzi praktykowali czystość rytualną, np obmywanie rąk. Jezus mówił że nie to co przychodzi z zewnątr,z ale to co z serca człowieka - czyni go nieczystym. Seks nie kala, bo Maryja byla niepokalana, a poczęła się z aktu seksualnego swoich rodziców.

Błogosławieni którzy wprowadzają pokój. Zrozumieć dlaczego ktoś jest agresywny - jego tło, zranienie. Probować dialogu. Mamy być roztropni, rozważni, dyplomatyczni.

Błogosławieni którzy cierpią dla sprawiedliwości - ci ludzie są szczęśliwi, chociaż cierpią! Np czuwając przy chorym cierpimy, ale jesteśmy szczęśliwi bo możemy być razem, bo kochamy. Jesli doświadczam czegoś trudnego,  nawet z bólem, upokorzeniem, czegoś co mnie przekracza - dlatego że kocham - tego mi nikt nie odbierze. To jest właśnie Krolestwo   Niebieskie, czyli królowanie prawa Milości ! Ono jest udziałem ludzi wymienionych w ośmiu błogosławienstwach.

Jan Pawel II dodał czwartą część różańca - tajemnice światła. Przybliżają one Jezusa jako człowieka. Jezus szukał swojego powołania. Przy chrzcie doznał objawienia, że ma bćc Mesjaszem cierpiącym. Odbył 40 dni rekolekcji na pustyni. Doznał tam pokusy władzy i manipulacji  Bogiem. Jezus najpierw głosi Królestwo Bliskie, a potem nawrócenie czyli oczyszczenie z grzechów. 
Uczniowie myśleli ze to będzie polityczne zwycięstwo. Nawet po zmartwychwstaniu, gdy Jezus obiecuje chrzest Duchem Świętym i ogniem - pytają czy wtedy przywróci krolestwo Izraela.
Osiem błogoslawieństw to po prostu portret Jezusa. To On był cichy, pokorny. Polegał na Ojcu, nie na sobie. Łagodny i milosierny. Cierpiał prześladowania dla sprawiedliwości.
Duch Święty - czyli Bóg w nas - pokonuje czas i przestrzeń. Jest blisko. Jest też daleko, gdy cierpimy oschlość serca, poczucie opuszczenia (jak Matka Teresa z Kalkuty).
Trzeba wysluchać calego Kazania na Górze- niech to czego nie rozumiemy bedzie naszym problemem. Pamiętajmy, że głebokiej niepewności doświadczał także Jezus,  Wspomnijmy jak w Getsemani przeżywał straszne rozterki. Nie był to tylko lęk przed cierpieniem, ale i wątpliwości co do jego sensu.  Miał świadomość że sprowokował swój proces przez wypędzenie kupców ze świątyni i przez wskrzeszenie Łazarza.