Świadectwa‎ > ‎

Świadectwo Kazimierza

opublikowane: 5 gru 2011, 07:57 przez Wiara i Tęcza
Kazimierz: Staram się wyczuć spowiedników

W innych czasach dorastałem. Już w szkole interesowałem się kolegami. I to mnie denerwowało. Wyznałem to spowiednikowi. Ostrzegł mnie, żebym uważał, bo sodomia - tak powiedział - to najgorsze, co może być. Po jego sugestii zgłosiłem się do seksuologa. To było kilkadziesiąt lat temu. Miałem może 18 lat. Seksuolog pokazywał mi obrazki roznegliżowanej kobiety. Inny wprowadził mnie w hipnozę. Po tych seansach czułem się jeszcze gorzej, miałem nawet samobójcze myśli. Nic z tego leczenia nie wyszło. A trwało lata. Kolejni lekarze, kolejne kliniki. A później przyszedł postęp w nauce i okazało się, że homoseksualizmu w ogóle się nie leczy, bo nie jest chorobą.

I teraz jedyna sprawa, jaka mi została, to pogodzić moją orientację z wiarą. Najbardziej boję się spowiedzi. Staram się wyczuć spowiedników, co mogę powiedzieć, a co nie. W ogóle mówię krótko, raczej nie poruszam tych spraw. Rzadziej też się spowiadam. Ale według mnie w Piśmie Świętym nie ma potępienia homoseksualizmu. Jest potępienie rozwiązłości. W Biblii jest też napisane: "Komu odpuścicie, będzie odpuszczone. Komu zatrzymacie, będzie zatrzymane". To jedna z podstawowych rzeczy, które mam na względzie, idąc do spowiedzi. Kapłan reprezentuje Chrystusa - jeżeli odpuści mi, to dobrze.


źródło:
http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226,10753156,Kiedys_modlilem_sie__zeby_nie_byc_gejem.html?as=1