Świadectwa‎ > ‎

Świadectwo Lecha

opublikowane: 19 lis 2011, 11:58 przez Wiara i Tęcza
Znam ten problem (terapii reparatywnej) i to aż za dobrze :( doświadczyłem czegoś podobnego na własnej skórze kiedy w wieku 18 lat trafiłem do Młodzieżowego Klubu Środowiskowego "Grupka"<kółko biblijne przy Odnowie w Duchu Świętym> w Nowej Hucie w Krakowie. Miałem wtedy 18 lat. Szukałem bardzo intensywnie akceptacji mojej osoby. Jak wiadomo młodemu człowiekowi potrzeba grupy wsparcia, przyjaciół. Tam to pierwszy raz powiedziałem o Tym że pociągają mnie chłopcy głównemu Liderowi grupy, do tej pory pamiętam jego słowa : "Michale-powiedział- To jest choroba, musisz z tym walczyć i modlić się do Boga o uzdrowienie, znajdziemy Ci chrześcijańskiego psychologa który Ci pomoże się pozbyć tego problemu" Uwierzyłem mu ponieważ wtedy byłem bardzo zagubiony, samotny, nierozumiany przez nikogo. Trwało to prawie 7 lat, i im bardziej walczyłem ze swoją seksualnością tym bardziej byłem gejem, tym bardziej ciągnęło mnie do chłopców, tym bardziej interesowali mnie chłopcy. Sposób ich na "wyleczenie" mnie przez modlitwy wstawiennicze, można powiedzieć pogłębiał moją depresje z dnia na dzień. Niekiedy myślałem że naprawdę to działa, to po kilku dniach wracała moja gejowska seksualność ze zdwojoną siłą. eh do tej pory wspominam to i zastanawiam się czemu w ogóle w tym wszystkim trwałem? Odpowiedz znalazłem rok później. W tej grupie mimo tego że kilka osób wiedziało, o moich skłonnościach, nigdy publicznie tego nie powiedzieli i reszta grupy (a było nas około 120 osób stale uczęszczających i około 1000 którzy pojawiali raz na jakiś czas), akceptowała mnie jako człowieka, kumpla przyjaciela, mimo iż wiedzieli o mnie prawie wszystko poza tym "małym" szczegółem. Czułem się wśród nich jak brat, obdarowywany miłością, i zrozumieniem. Odszedłem od tej grupy gdy postawili warunek że albo oni albo życie w grzechu homoseksualizmu. Warunek ten postawili po tym jak powiedziałem że rozmawiałem z dwoma Księżmi na temat ów "problemu" i Oni bardzo potępili moją postawę próby zmiany seksualności, powiedzieli mi że Bóg mnie takiego stworzył bym wykonał Jego plan jaki zaplanował dla mnie. Że to rodzaj miłości i nikt ani nic nie powinno tego próbować zmienić. Jak się pewnie drodzy czytelnicy domyślacie reakcja grupy była jedna, wielkie oburzenie, konsekwencją tych emocji było postawienie tego warunku. Po odejściu od Grupki czułem się zdradzony, samotny, ale na szczęście trwało to krótko gdyż jak się okazało wielu ludzi z tej wspólnoty dalej interesowało się moją osobą i do tej pory utrzymujemy przyjacielskie stosunki. Dziś wiem że gdybym miał tą wiedzę i to oświadczenie na pewno powiedział bym im że chyba na głowę upadli i że to oni powinni się leczyć a nie ja hehehe mimo że trwało to tyle lat nie uważam tego czasu za stracony :) dzięki nim wiem czym jest miłość Boga do mnie, dzięki nim przeżyłem nawrócenie, dzięki nim wiem że Bóg mnie kocha :) poznałem potęgę słowa Bożego, itd.
Przepraszam za rozpisanie się choć jak znam siebie mógł bym napisać o wiele więcej :P
A odnosząc się bezpośrednio do tematu chciał bym zastanowić się razem z Wami nad podstawowym pytaniem : Co w takiej sytuacji musimy zrobić? bierni nie możemy pozostać. Gdyż ludzie którzy chcą naszego "wyleczenia" jak to nazywają, będą walczyć i bić się o racje, będą krzywdzić ludzi dalej.
pozdrawiam Was serdecznie i mam nadzieję że wyniknie z tego tematu burza mózgów z pomysłami i może uda się jakiś w czyn wprowadzić.
Wasz Lechu :)